W 2001 roku miałem 19 lat i pojechałem samotnie pod namiot do Lloret de Mar. Był sierpień, środek wakacji, Costa Brava pełna ludzi, plaż, głośnych ulic i tego szczególnego poczucia, że po raz pierwszy naprawdę jest się gdzieś samemu, daleko od domu. Nie miałem jeszcze dużego doświadczenia podróżniczego, nie miałem smartfona, rezerwacji w aplikacji ani mapy prowadzącej krok po kroku. Miałem namiot, prosty aparat fotograficzny, ograniczony budżet i przekonanie, że jakoś sobie poradzę.
Pierwszego dnia zostałem okradziony z połowy pieniędzy przeznaczonych na cały wyjazd. To nie był najlepszy początek dwutygodniowych wakacji. Zamiast wracać, usiadłem i przeliczyłem, ile mogę wydawać dziennie, aby przetrwać do końca pobytu. Każdego dnia trzymałem się wyliczonej kwoty, a jeżeli coś zostawało, dodawałem to do pozostałego budżetu i dzieliłem od nowa przez liczbę dni do powrotu. Nie było restauracji, przypadkowych zakupów ani wygodnych skrótów. Była matematyka, ostrożność i pierwsza bardzo praktyczna lekcja samodzielnego podróżowania.
Mimo tego nie chciałem przesiedzieć urlopu przy namiocie i na najbliższej plaży. Około 15 sierpnia postanowiłem ruszyć samotnie na wzgórze, z którego miałem zobaczyć wybrzeże z góry. Przez lata kojarzyłem tę wyprawę po prostu z Lloret de Mar. Dopiero odrestaurowane zdjęcia pozwoliły dokładnie rozpoznać miejsce: doszedłem do Castell de Sant Joan w Blanes, sąsiednim mieście położonym na południe od Lloret. Na zdjęciach wyraźnie widać port Blanes, skałę Sa Palomera, długi łuk plaży i kamienną wieżę zamku stojącą wysoko nad Morzem Śródziemnym.
Ta wyprawa mogła skończyć się rozsądniej. Upał był ogromny. Miałem ze sobą trzy małe butelki wody. Część wypiłem, a część wylewałem na czapkę, próbując choć trochę schłodzić głowę. Materiał wysychał po kilku minutach. Doszedłem na szczyt, zrobiłem zdjęcia, zobaczyłem panoramę wybrzeża i wróciłem do miasta. Wieczorem skóra zaczęła mi schodzić. Lekcja była bolesna, ale skuteczna: sierpniowe wybrzeże Katalonii i samotna piesza trasa w pełnym słońcu wymagają dużo większego szacunku, zapasu wody i rozsądniejszej godziny wyjścia.

Spis treści
- Lloret de Mar w 2001 roku: namiot, samotność i połowa budżetu
- Lloret de Mar dzisiaj: bardzo turystyczne miasto, ale nie tylko imprezy
- Historia Lloret de Mar: Iberowie, średniowiecze, morze i indianos
- Plaża, promenada i codzienne Lloret
- Samotna wyprawa z Lloret do Castell de Sant Joan w Blanes
- Castell de Sant Joan w Blanes: historia i panorama Costa Brava
- Upał, trzy butelki wody i lekcja na całe życie
- Co warto zobaczyć w Lloret de Mar?
- Castell de Sant Joan w Lloret de Mar — drugie miejsce o tej samej nazwie
- Lloret de Mar praktycznie: dojazd, nocleg, camping i bezpieczeństwo
- Plan zwiedzania: Lloret de Mar i Blanes bez samochodu
- FAQ
- Galeria
Lloret de Mar w 2001 roku: namiot, samotność i połowa budżetu
Lloret de Mar wybrałem jako miejsce wakacyjnego pobytu pod namiotem. Miałem 19 lat, podróżowałem sam i chciałem zobaczyć kawałek Hiszpanii oraz Katalonii bez rodzinnego planu, bez gotowego programu i bez większego zabezpieczenia. Dzisiaj, patrząc na to po latach, widzę wyraźnie, ile w tej decyzji było młodzieńczej odwagi, a ile zwykłej niewiedzy o tym, jak łatwo samotnego turystę można pozbawić pieniędzy i poczucia bezpieczeństwa.
Kradzież pierwszego dnia była brutalnym wejściem w samodzielne podróżowanie. Połowa budżetu zniknęła, a przede mną pozostawały prawie dwa tygodnie. Nie miałem możliwości szybkiego opłacania wszystkiego telefonem ani łatwego przesyłania pieniędzy w kilka sekund. Musiałem oprzeć dalszy pobyt na tym, co zostało. Każdego dnia miałem konkretną kwotę: jedzenie, woda, najprostsze wydatki i ewentualnie coś, co pozwalało zobaczyć więcej niż plażę przy kempingu.
Ten prosty system naprawdę zadziałał. Jeżeli danego dnia wydałem mniej, pozostałą kwotę dzieliłem ponownie na dni, które zostały do powrotu. Z kilku drobnych oszczędności robiło się czasem dodatkowe kilka peset albo euro do dziennej puli — był to przecież moment, gdy Hiszpania znajdowała się tuż przed gotówkowym wprowadzeniem euro w 2002 roku. Wtedy nie traktowałem tego jak podróżniczej historii. Chodziło po prostu o to, żeby nie zostać bez jedzenia i móc wrócić do domu. Dzisiaj wiem, że właśnie wtedy nauczyłem się planować wyjazd, pilnować pieniędzy i nie zakładać, że wszystko samo się jakoś ułoży.
Lloret było dla dziewiętnastolatka jednocześnie łatwe i wymagające. Łatwe, bo wszystko było pod ręką: długa plaża, sklepy, bary, ulice pełne ludzi i połączenia pozwalające ruszyć dalej, choćby do Barcelony. Wymagające, bo w szczycie sezonu turystycznego tłum, hałas i nocne życie tworzyły środowisko, w którym bardzo łatwo stracić czujność. Po pierwszym dniu już jej nie traciłem.


Lloret de Mar dzisiaj: bardzo turystyczne miasto, ale nie tylko imprezy
Lloret de Mar leży w prowincji Girona, w katalońskim regionie La Selva, na południowej części Costa Brava. Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych kurortów tej części Hiszpanii. Wielu osobom kojarzy się przede wszystkim z hotelami, nocnym życiem, młodymi grupami turystów i zatłoczonym centrum w sezonie. To skojarzenie nie wzięło się znikąd: Lloret jest naprawdę intensywnym, popularnym i bardzo turystycznym miastem.
Jednocześnie sprowadzanie Lloret wyłącznie do imprez jest zbyt łatwe. Miasto ma szeroką plażę i długą promenadę, ale również średniowieczne i nowożytne ślady historii, morskie muzeum w domu rodziny, która wzbogaciła się na handlu z Ameryką, kolorowy kościół Sant Romà, modernistyczny cmentarz, ogrody Santa Clotilde, nadmorskie ścieżki i własny Castell de Sant Joan. To miasto trzeba po prostu umieć rozdzielić na dwie warstwy: głośny kurort i starsze Lloret związane z morzem, żeglugą, rybołówstwem, emigracją oraz katalońskim dziedzictwem.
W szczycie sezonu centrum i główna plaża są zatłoczone, zwłaszcza w środku dnia i wieczorami. Kto szuka spokojniejszej strony Lloret, powinien iść w stronę Fenals, ogrodów Santa Clotilde, Cala Banys, Santa Cristina albo na odcinki nadmorskiej ścieżki poza głównym deptakiem. Miasto nadal jest kurortem, ale widok z dala od najgłośniejszych ulic może być zupełnie inny.

Historia Lloret de Mar: Iberowie, średniowiecze, morze i indianos
Historia okolic Lloret de Mar zaczyna się znacznie wcześniej niż turystyczna zabudowa nad plażą. Na pobliskich wzgórzach znajdują się stanowiska iberyjskie, między innymi Puig de Castellet oraz Turó Rodó. Ufortyfikowana osada Puig de Castellet funkcjonowała przez około pięćdziesiąt lat w III wieku p.n.e. Z wysokości około 195 metrów kontrolowała linię wybrzeża od ujścia rzeki Tordera po wschodni kraniec plaży Lloret. Takie położenie pozwalało obserwować morze i przekazywać sygnały między sąsiednimi punktami na wzgórzach.
Średniowieczne korzenie miasta wiążą się z nazwą Loredo i z rodem Sicardis de Lloret, żyjącej na przełomie XI i XII wieku. W tym samym czasie wybrzeże potrzebowało ochrony przed zagrożeniami nadchodzącymi od strony morza. Z tego okresu pochodzi Castell de Sant Joan w Lloret, położony na wzniesieniu pomiędzy plażą Lloret i Fenals. Zachowana i odrestaurowana wieża przypomina, że przed epoką hoteli i plażowych parasoli wybrzeże było terenem wymagającym obrony.
Przez stulecia Lloret żyło z morza oraz ziemi. Rybołówstwo, żegluga przybrzeżna i budowa łodzi stopniowo przekształcały lokalną gospodarkę. Szczególnie ważny stał się handel zamorski. Po liberalizacji handlu z koloniami hiszpańskimi w 1778 roku wielu mieszkańców wyjeżdżało do Ameryki, przede wszystkim na Kubę, szukając fortuny w handlu kawą, tytoniem, bawełną i innych przedsięwzięciach.
Ci, którzy wracali z majątkiem, nazywani byli indianos albo americanos. Zmienili wygląd Lloret: budowali eleganckie domy, finansowali przebudowy, fundowali kaplice i monumentalne nagrobki. Jedną z najważniejszych takich rezydencji jest Can Garriga przy nadmorskiej promenadzie. Enric Garriga wrócił z Ameryki w 1887 roku po dwudziestu dwóch latach i zbudował dom dla żony oraz siedmiorga dzieci. Dzisiaj działa w nim Museu del Mar, opowiadające o morskiej historii miasta.
Ślad indianos widać również w kościele Sant Romà. Jego najstarsza część powstała w latach 1509–1522, ale efektowne, kolorowe elementy boczne i dekoracje wiążą się z późniejszym modernistycznym etapem przebudowy wspieranej przez rodziny, które wróciły z Ameryki. Jeszcze mocniej ich ambicje widać na modernistycznym cmentarzu, otwartym w 1901 roku, gdzie powstały rozbudowane panteony projektowane przez znanych katalońskich architektów i rzeźbiarzy.
W XX wieku Lloret przeszło kolejną wielką zmianę. Miasteczko o morskiej i emigracyjnej historii stało się masowym kurortem turystycznym. Hotele, apartamenty, kempingi, plażowe usługi i nocne życie zaczęły wyznaczać nowy rytm miejscowości. Właśnie do takiego Lloret przyjechałem w 2001 roku: bardzo turystycznego, pełnego ludzi i dostępnego dla młodego człowieka z namiotem — ale wciąż położonego w krajobrazie, który pozwalał odejść od plaży i znaleźć samotną trasę ponad morzem.
Plaża, promenada i codzienne Lloret
Główna plaża Lloret de Mar jest szeroka, miejska i natychmiast pokazuje charakter miejscowości. Latem wypełniają ją leżaki, ręczniki, kolorowe parasole i tysiące osób szukających słońca oraz ciepłego morza. Wzdłuż plaży biegnie promenada z palmami, restauracjami, parkingami i miejskim ruchem. Na mojej panoramicznej fotografii z 2001 roku widać dokładnie ten świat: kurort w szczycie sezonu, piękne błękitne morze i niemal nieprzerwany ciąg wypoczywających ludzi.
Wtedy Lloret było dla mnie bazą. Nie szukałem luksusu ani spokojnej, romantycznej miejscowości. Byłem młody, mieszkałem pod namiotem, pilnowałem każdego wydatku i chciałem mieć morze blisko oraz możliwość ruszenia dalej. Z tej perspektywy kurort miał sens: można było funkcjonować tanio, pieszo, z prostym jedzeniem i dostępem do autobusów prowadzących do innych miejsc Costa Brava oraz do Barcelony.
Dzisiaj, wybierając Lloret na urlop, warto świadomie zdecydować, czego się szuka. Główna plaża i centrum zapewniają łatwy dostęp do gastronomii, sklepów oraz miejskich usług, ale są najbardziej intensywne. Fenals, Santa Cristina i okolice Santa Clotilde dają więcej spokoju oraz kontaktu z krajobrazem wybrzeża. Lloret może być głośne, ale nie trzeba spędzać całego pobytu w jego najgłośniejszej części.
Samotna wyprawa z Lloret do Castell de Sant Joan w Blanes
Jednego dnia, około połowy sierpnia 2001 roku, postanowiłem ruszyć samotnie poza codzienną trasę między namiotem, sklepem i plażą. Nie miałem doświadczenia w planowaniu marszu w upale. Nie sprawdzałem ekspozycji trasy na słońce, nie oceniałem realnie zapasu wody i nie miałem kogoś, kto powiedziałby: „wyjdź rano albo pod wieczór, a nie w najgorszej temperaturze”. Miałem aparat, czapkę, trzy małe butelki wody i bardzo silną chęć zobaczenia wybrzeża z góry.
Zdjęcia pokazują, że trasa doprowadziła mnie nie do lloreckiego zamku o tej samej nazwie, lecz do Castell de Sant Joan w Blanes. Rozpoznanie jest jednoznaczne: z kamiennego łuku zamku widać port Blanes, długą plażę oraz skałę Sa Palomera, uznawaną za symboliczne południowe wejście na Costa Brava. To odkrycie zmienia geograficzny szczegół wspomnienia, ale nie zmienia jego sensu: wyszedłem sam z mojego wakacyjnego Lloret i dotarłem na wzgórze, z którego zobaczyłem wybrzeże w skali, jakiej wcześniej nie znałem.
Po drodze fotografowałem przede wszystkim morze i krajobraz. Sosny wyrastające ze skał, zatoczki schowane pomiędzy zielenią, skalne przejścia, rośliny i szeroką przestrzeń niebieskiej wody. To były zdjęcia człowieka, który nie miał jeszcze wyrobionej metody dokumentowania podróży. Fotografowałem to, co w danej chwili wydawało mi się niezwykłe — i właśnie dlatego po latach te kadry są tak osobiste.





Na kolejnych zdjęciach pojawiają się skalne przejścia i kamienna architektura wzgórza. Wtedy fotografowałem je bez potrzeby dokładnego opisywania. Dzisiaj widać, jak naturalny, skalisty teren łączył się z drogą prowadzącą ku zamkowi i punktom widokowym. Każdy kolejny fragment trasy otwierał nową perspektywę na morze, ale też oddalał mnie od łatwego powrotu w cieniu miasta.


Castell de Sant Joan w Blanes: historia i panorama Costa Brava
Castell de Sant Joan góruje nad Blanes, miastem położonym kilka kilometrów na południe od Lloret de Mar. Wraz ze skałą Sa Palomera jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu Blanes. Zamek powstał pomiędzy XI a XIII wiekiem jako punkt obronny i obserwacyjny, pozwalający kontrolować wybrzeże oraz reagować na zagrożenia od strony morza, w tym najazdy pirackie.
Do dziś zachowała się przede wszystkim okrągła wieża obronna o wysokości około 15 metrów oraz fragmenty murów. Nie jest to rozbudowany zamek z licznymi wnętrzami i salami do zwiedzania. Jego największą wartością jest położenie: ze wzgórza rozciąga się spektakularna panorama Blanes, portu, plaży, równiny rzeki Tordera, pasma Montseny i wybrzeża biegnącego ku południu.
Właśnie ta panorama pozwoliła po latach prawidłowo zidentyfikować moje zdjęcia. Przez kamienny łuk widać nie Lloret, lecz Blanes: poniżej znajduje się port, dalej miejska plaża, a w wodę wychodzi charakterystyczna skała Sa Palomera. To miejsce nazywane jest symboliczną bramą Costa Brava — od tego skalistego punktu zaczyna się krajobraz wybrzeża, który biegnie dalej na północ w stronę Lloret, Tossa de Mar i kolejnych zatok Katalonii.



Zdjęcia panoramy są dla mnie najważniejszym śladem tamtego dnia. Na jednym kadrze widać port Blanes pełen białych łodzi i długi falochron. Na innym cała linia plaży od miasta po dalszy, płaski odcinek wybrzeża. Z góry wszystko wyglądało spokojnie, prawie geometrycznie: miasto, piasek, marina, skała i błękit morza. Tylko ja wiedziałem, ile wysiłku kosztowało mnie dojście na to wzgórze z ograniczoną ilością wody.





Upał, trzy butelki wody i lekcja na całe życie
Dzisiaj opowiadam o tej wyprawie z uśmiechem, bo zakończyła się szczęśliwie i zostały po niej zdjęcia. Wtedy jednak nie był to szczególnie rozsądny pomysł. Sierpień na Costa Brava oznacza mocne słońce, nagrzane kamienie, odcinki trasy bez cienia i bardzo szybkie odwodnienie. Ja miałem tylko trzy małe butelki wody. Piłem ją, ale także polewałem nią czapkę, próbując zmniejszyć temperaturę głowy. Czapka wysychała po kilku minutach.
Dotarłem na górę, zrobiłem zdjęcia i wróciłem. Dopiero wieczorem organizm wystawił rachunek: skóra zaczęła mi schodzić. Nie miałem wtedy doświadczenia, aby ocenić ryzyko udaru cieplnego, odwodnienia i oparzeń słonecznych. Byłem po prostu dziewiętnastoletnim chłopakiem, który chciał zobaczyć zamek i panoramę morza, a możliwość wejścia na wzgórze potraktował jak zwykły spacer.
Dzisiaj takiej trasy w sierpniu nie planowałbym w najgorętszej części dnia. Wyszedłbym wcześnie rano albo pod wieczór, zabrałbym dużo więcej wody, krem z wysokim filtrem, przewiewne ubranie zakrywające ramiona i czapkę chroniącą kark. Jeżeli podróżuje się samemu, warto również poinformować kogoś, dokąd się idzie. Piękny widok nie znika od tego, że dociera się do niego rozsądniej.
Co warto zobaczyć w Lloret de Mar?
Moje fotografie zachowały przede wszystkim obraz plaży, miasta i wyprawy do sąsiedniego Blanes. Dzisiejszy pobyt w Lloret de Mar można jednak ułożyć znacznie szerzej, łącząc wypoczynek nad morzem z historią oraz spokojniejszymi miejscami poza głównym ruchem wakacyjnym.
Plaża Lloret i promenada Mossèn Jacint Verdaguer
Główna plaża jest najbardziej oczywistym punktem miasta: szeroka, łatwo dostępna i otoczona pełną infrastrukturą kurortu. Wzdłuż niej biegnie promenada, przy której znajdują się restauracje, miejskie budynki i Museu del Mar. To dobre miejsce na pierwszy spacer, szczególnie rano albo pod koniec dnia, gdy słońce jest łagodniejsze, a ruch mniej męczący.
Museu del Mar – Can Garriga
Muzeum Morza działa w dawnej rezydencji indiano Enrica Garrigi, stojącej tuż przy promenadzie. Wizyta pomaga zrozumieć, że Lloret nie narodziło się jako kurort. Muzeum opowiada o rybołówstwie, budowie łodzi na plaży, żegludze i mieszkańcach, którzy wyjeżdżali do Ameryki, handlowali kawą, tytoniem lub bawełną, a po powrocie inwestowali majątek w rodzinne miasto.
Według aktualnych informacji oficjalnych bilet normalny do Museu del Mar kosztuje 4,10 euro, a ulgowy 2 euro. Od 15 czerwca do 15 września muzeum jest otwarte od poniedziałku do soboty w godzinach 10:00–13:00 oraz 16:00–20:00, a w niedziele od 10:00–13:00 i 16:00–19:00. Poza sezonem godziny są krótsze i warto sprawdzić je przed wizytą.
Kościół Sant Romà
Kościół Sant Romà jest jednym z najbardziej zaskakujących zabytków Lloret. Jego frontowa, gotycka część pochodzi z lat 1509–1522, natomiast boczne kaplice i kolorowe dekoracje pokazują późniejszą, modernistyczną warstwę związaną z bogactwem rodzin indianos. W mieście znanym z plaż i życia nocnego taki obiekt przypomina, że Lloret miało własną historię na długo przed rozwojem masowej turystyki. Wstęp do kościoła jest bezpłatny, z uwzględnieniem odbywających się nabożeństw.
Jardins de Santa Clotilde
Ogrody Santa Clotilde leżą na klifie pomiędzy Cala Boadella a plażą Fenals. To jedno z najlepszych miejsc, aby zobaczyć spokojniejszą stronę Lloret: cyprysy, schody, rzeźby, fontanny i widoki na morze. Ogrody zaprojektował Nicolau Rubió i Tudurí dla markiza Raúla Roviralta; ich nazwa upamiętnia jego pierwszą żonę, Clotilde Rocamora.
Aktualny bilet normalny kosztuje 6,10 euro, a ulgowy 3,10 euro. Od kwietnia do października ogrody są otwarte codziennie od 10:00 do 20:00, od listopada do stycznia od 10:00 do 17:00, a w lutym i marcu od 10:00 do 18:00. Ostatnie wejście odbywa się godzinę przed zamknięciem. Zwierzęta domowe nie są wpuszczane na teren ogrodów.
Cementiri Modernista
Modernistyczny cmentarz Lloret jest jednym z najciekawszych śladów zamożności rodzin, które wróciły z Ameryki. Pierwszy kamień położono w 1896 roku, a cmentarz otwarto w 1901 roku. Zaplanowano go jak niewielkie miasto z alejami oraz panteonami przypominającymi domy. Przy grobowcach pracowali cenieni artyści i architekci, między innymi Josep Puig i Cadafalch oraz Eusebi Arnau. To miejsce zdecydowanie warte zobaczenia dla osób interesujących się sztuką, historią społeczną i katalońskim modernizmem.
Camí de Ronda, Cala Banys, Fenals i Santa Cristina
Najpiękniejsza twarz Costa Brava zaczyna się tam, gdzie odchodzi się od głównej plaży i idzie nadmorską ścieżką. Camí de Ronda prowadzi wzdłuż klifów, roślinności i niewielkich zatoczek. W okolicy Lloret szczególnie warto zwrócić uwagę na Cala Banys, plażę Fenals oraz spokojniej położoną Santa Cristina. To miejsca, które pozwalają zobaczyć Lloret nie jako centrum nocnych imprez, lecz jako fragment skalistego, śródziemnomorskiego wybrzeża.
Castell de Sant Joan w Lloret de Mar — drugie miejsce o tej samej nazwie
Ważne jest rozróżnienie dwóch zamków o identycznej nazwie. Castell de Sant Joan w Blanes, widoczny na moich zdjęciach, stoi wysoko nad portem i panoramą Sa Palomera. Castell de Sant Joan w Lloret de Mar znajduje się natomiast na wzgórzu pomiędzy plażą Lloret i Fenals. To dwa różne zabytki w dwóch sąsiednich miejscowościach.
Llorecki Castell de Sant Joan ma korzenie w XI wieku i wiąże się bezpośrednio z początkiem średniowiecznej historii miejscowości. Oficjalne materiały MOLL – Museu Obert de Lloret opisują jego system obronny: wykutą w skale fosę o głębokości przekraczającej dwa metry, mur otaczający zamek oraz wejście prowadzące pod kątem, utrudniające atakującym obronę tarczą. Dzisiaj odrestaurowana wieża i oznakowany teren są dostępne dla zwiedzających.
Aktualny bilet normalny do Castell de Sant Joan w Lloret de Mar kosztuje 3,10 euro, bilet ulgowy 1,50 euro, a dzieci poniżej 12 lat wchodzą bezpłatnie. Od lipca do września zamek jest otwarty codziennie od 10:00 do 13:00 oraz od 17:30 do 19:30. Od października do czerwca można go odwiedzać w soboty, niedziele i święta od 10:00 do 13:00. Ostatnie wejście odbywa się 30 minut przed zamknięciem.
Dla osoby nocującej w Lloret to bardzo dobry cel krótszego spaceru. Dla osoby chcącej zobaczyć dokładnie widok z moich zdjęć konieczna jest jednak wyprawa do Blanes — tam znajduje się port, Sa Palomera i wieża, do której dotarłem w 2001 roku.
Lloret de Mar praktycznie: dojazd, nocleg, camping i bezpieczeństwo
Gdzie leży Lloret de Mar?
Lloret de Mar leży na Costa Brava w prowincji Girona, około 80 kilometrów od Barcelony i około 42 kilometrów od Girony. Oficjalne informacje turystyczne wskazują dojazd samochodem z Barcelony drogą C-32 w kierunku Blanes, a następnie drogami GI-600 oraz GI-682 do Lloret. Z północy, od strony Francji, dojazd prowadzi autostradą AP-7 i dalej drogą C-63.
Dojazd transportem publicznym
Lloret de Mar nie ma stacji kolejowej. Do miasta kursują autobusy łączące je między innymi z Barceloną, Gironą, Tossa de Mar, centrum Blanes, stacją kolejową Blanes oraz lotniskami w Barcelonie i Gironie. W przypadku przejazdu koleją najczęściej korzysta się ze stacji w Blanes, a dalszy odcinek pokonuje autobusem.
Od 2026 roku połączenia autobusowe łączące Lloret z miejscowościami obszaru Girony, w tym z Blanes i Gironą, zostały włączone do systemu taryfowego ATM Girona. Przed podróżą najlepiej sprawdzić aktualny rozkład w oficjalnym planerze przewoźnika oraz na stronie LloretBus, ponieważ liczba kursów zmienia się sezonowo.
Nocleg pod namiotem
Mój pobyt w 2001 roku był wyjazdem pod namiot. Taki nocleg nadal może być dobrym sposobem na wakacje na Costa Brava, ale dzisiaj planowałbym go znacznie dokładniej: rezerwacja miejsca na kempingu w sezonie, sprawdzenie cienia na parceli, dostępu do przechowalni wartościowych rzeczy, ładowania telefonu, odległości od sklepów i przystanków autobusowych oraz zasad nocnej ciszy. Lloret w sierpniu jest obciążone turystycznie, więc spontaniczne szukanie taniego miejsca po przyjeździe może okazać się trudniejsze niż dwadzieścia pięć lat temu.
Pieniądze, dokumenty i bezpieczeństwo
Moja historia z pierwszego dnia jest wystarczającym argumentem, aby potraktować bezpieczeństwo praktycznie. Nie warto nosić całego budżetu i dokumentów w jednym miejscu. Gotówkę najlepiej podzielić, część przechowywać poza portfelem, a kartę i dokumenty zabezpieczyć osobno. W zatłoczonych miejscach — na promenadzie, plaży, w autobusie, przy nocnym ruchu oraz podczas imprez — trzeba uważać na plecak, kieszenie i rzeczy pozostawiane bez nadzoru.
Pod namiotem szczególnie ważne jest to, aby nie pozostawiać gotówki, dokumentów, aparatu ani elektroniki w łatwo dostępnym miejscu podczas wyjścia na plażę lub całodniową wycieczkę. Dzisiaj użyłbym sejfu lub depozytu na kempingu, a przy sobie miał tylko część dziennego budżetu.
Słońce i piesze trasy w sierpniu
Na piesze wycieczki latem trzeba zabrać więcej wody, niż wydaje się potrzebne przy wyjściu. W sierpniu najlepiej planować marsz rano albo późnym popołudniem, unikać pełnego słońca w środku dnia, stosować krem z wysokim filtrem, mieć nakrycie głowy i lekką odzież osłaniającą skórę. Trasa, która na mapie wygląda na krótką, na nagrzanym wybrzeżu i przy znacznym podejściu może być znacznie bardziej wymagająca.
Plan zwiedzania: Lloret de Mar i Blanes bez samochodu
Dzień pierwszy — historia Lloret i morze: rano warto przejść promenadą przy Platja de Lloret, odwiedzić Museu del Mar – Can Garriga, zobaczyć kościół Sant Romà i dojść do punktów związanych z historią indianos. Popołudnie można spędzić na plaży lub krótkim spacerze w stronę Cala Banys.
Dzień drugi — spokojniejsze Lloret: rano najlepiej odwiedzić Jardins de Santa Clotilde, a następnie przejść w stronę Fenals albo Santa Cristina. To dzień dla osób, które chcą zobaczyć zieleń, zatoczki i bardziej krajobrazową twarz kurortu.
Dzień trzeci — Blanes i widok z moich zdjęć: z Lloret można dostać się do Blanes autobusem, a następnie podejść do Castell de Sant Joan. W upalnych miesiącach należy zrobić to rano albo późnym popołudniem. Ze wzgórza zobaczysz port Blanes, plaże i Sa Palomera — dokładnie tę panoramę, którą sfotografowałem podczas samotnej wyprawy w 2001 roku.
Dłuższy pobyt: Lloret może być bazą do wyjazdu do Tossa de Mar, Girony, Barcelony i innych miejsc Costa Brava. W 2001 roku z Lloret pojechałem również sam do Barcelony, zabierając ze sobą prosty aparat i jedną rolkę filmu. Dzisiaj takie wycieczki są łatwiejsze logistycznie, ale nadal warto planować je z wyprzedzeniem, szczególnie przy biletowanych atrakcjach i letnim tłoku.
Lloret de Mar z mojej pamięci nie jest miejscem idealnym ani spokojną pocztówką z Costa Brava. Jest miejscem pierwszego naprawdę samodzielnego wyjazdu, utraty połowy budżetu, codziennego liczenia pieniędzy, spania pod namiotem, długiej plaży i samotnej decyzji, żeby mimo trudnego początku nie zamknąć się w bezpiecznym schemacie. Z tej podróży zostały odrestaurowane zdjęcia oraz historia wejścia na wzgórze w sąsiednim Blanes: z trzema małymi butelkami wody, schnącą w kilka minut czapką i widokiem na morze, którego nie zapomniałem po ponad dwudziestu latach.
FAQ
Tak. Lloret de Mar jest bardzo turystycznym kurortem, ale ma także wartościowe miejsca historyczne i krajobrazowe: Museu del Mar – Can Garriga, kościół Sant Romà, modernistyczny cmentarz, ogrody Santa Clotilde, Castell de Sant Joan, Fenals, Santa Cristina i nadmorskie ścieżki Camí de Ronda.
Nie. Zdjęcia z wieżą, portem, skałą Sa Palomera i panoramą długiej plaży przedstawiają Castell de Sant Joan w sąsiednim Blanes. W Lloret de Mar istnieje inny zamek o tej samej nazwie, położony pomiędzy plażą Lloret i Fenals.
Z Castell de Sant Joan w Blanes rozciąga się panorama portu, miejskiej plaży, skały Sa Palomera, równiny rzeki Tordera, okolicznych wzgórz i Morza Śródziemnego. To jeden z najlepszych punktów widokowych południowej Costa Brava.
Według aktualnego oficjalnego cennika bilet normalny do Castell de Sant Joan w Lloret de Mar kosztuje 3,10 euro, bilet ulgowy 1,50 euro, a dzieci poniżej 12 lat wchodzą bezpłatnie.
Lloret de Mar nie ma stacji kolejowej. Do miasta kursują autobusy między innymi z Barcelony, Girony, lotniska Girona, Tossa de Mar i Blanes. Można także dojechać pociągiem do Blanes i przesiąść się na autobus do Lloret.
Tak, ale w lipcu i sierpniu najlepiej planować takie trasy rano albo późnym popołudniem. Należy zabrać odpowiedni zapas wody, krem z filtrem, nakrycie głowy i unikać długiego marszu w pełnym południowym słońcu.





















