Wogezy mają swój własny rytm. Nie są tak wysokie i dramatyczne jak Alpy, ale mają coś, co bardzo lubię w podróży samochodem: lasy, przełęcze, zakręty, nagłe zmiany pogody i miejsca, w których człowiek zatrzymuje się bardziej z potrzeby chwili niż z wielkiego planu. Auberge du Col du Bonhomme była właśnie takim przystankiem — górską oberżą na przełęczy, między Alzacją a lotaryńsko-wogezyjską stroną regionu.
Zatrzymaliśmy się tutaj 12 września 2018 roku, jadąc przez Wogezy podczas podróży po Alzacji i północno-wschodniej Francji. To nie był obiad w eleganckiej restauracji, do której rezerwuje się stolik z wyprzedzeniem i analizuje kartę. To był posiłek w drodze: jesteśmy na Col du Bonhomme, jest oberża, jest taras, jest coś gorącego do jedzenia i jest ten specyficzny klimat górskiego postoju, którego nie da się odtworzyć w centrum miasta.

Spis treści
- Oberża na przełęczy Col du Bonhomme
- Między Alzacją a Wogezami
- Klimat miejsca: taras, droga i górska prostota
- Jedzenie w Auberge du Col du Bonhomme
- Zupa typu potage — prosta, gęsta i rozgrzewająca
- Danie główne: baeckeoffe albo górska zapiekanka w alzackim stylu
- Chleb, sos i kuchnia bez ozdobników
- Obecnie: Relais Vosges Alsace
- Dla kogo warto zatrzymać się na Col du Bonhomme?
- Co zobaczyć w okolicy?
- Informacje praktyczne
- FAQ
Oberża na przełęczy Col du Bonhomme
Col du Bonhomme leży wysoko w Wogezach, na wysokości około 949 metrów n.p.m. To przełęcz, przez którą od dawna prowadzą drogi między alzacką stroną gór a dolinami po stronie Wogezów. Już samo położenie tłumaczy charakter tego miejsca. Restauracja na takiej przełęczy nie musi udawać miejskiego lokalu z dopracowaną scenografią. Jej podstawowa rola jest bardziej pierwotna: dać odpocząć, nakarmić, ogrzać i pozwolić ruszyć dalej.
Auberge du Col du Bonhomme zapamiętałem właśnie jako oberżę w dosłownym, podróżniczym sensie. Była droga, był postój, był stolik na zewnątrz, było jedzenie bez wielkiej dekoracji i był widok na górski krajobraz. Nie ma tu atmosfery „atrakcji do odhaczenia”. To raczej miejsce, które pojawia się naturalnie w trasie przez Wogezy.
Dla mnie takie punkty są ważne, bo pokazują podróż poza najbardziej oczywistymi kadrami. Alzację łatwo opowiadać przez kolorowe miasteczka, winnice, Colmar, Riquewihr czy Kaysersberg. Ale gdy wjedzie się wyżej, w Wogezy, klimat się zmienia. Robi się chłodniej, bardziej surowo, bardziej drogowo. I do tego świata górska oberża pasuje idealnie.
Między Alzacją a Wogezami
Col du Bonhomme jest ciekawy także dlatego, że leży na styku kilku krajobrazów i tradycji. Blisko stąd do alzackich miejscowości, takich jak Kaysersberg, Le Bonhomme czy dalej Colmar, ale jednocześnie czuć już mocno świat Wogezów: lasy, przełęcze, trasy narciarskie, szlaki piesze i bardziej sycącą kuchnię górską.
Ta graniczność jest widoczna również w jedzeniu. W menu tego typu miejsc naturalnie spotykają się wpływy alzackie, lotaryńskie i wogezyjskie. Z jednej strony pojawiają się choucroute, munster, ziemniaki, potrawy zapiekane i dania z glinianych naczyń. Z drugiej — kuchnia prosta, cięższa, dostosowana do chłodniejszego klimatu i ludzi zatrzymujących się po trasie, po spacerze, po rowerze albo po nartach.
To nie jest kuchnia lekka. To nie jest też kuchnia szczególnie dekoracyjna. Jej sens polega na sytości, temperaturze, prostocie i lokalnym charakterze. Na przełęczy taki posiłek działa inaczej niż w mieście. Po prostu pasuje do miejsca.
Klimat miejsca: taras, droga i górska prostota
Podczas naszej wizyty jedliśmy na zewnątrz. Pamiętam zwykły stolik, proste naczynia, koszyk chleba, miskę zupy i ciężkie ceramiczne naczynie z daniem głównym. To nie był posiłek zaprojektowany pod zdjęcia. To był obiad w trasie — konkretny, trochę rustykalny, bez upiększania.
W takich miejscach najbardziej lubię ich zwyczajność. Nie wszystko musi być perfekcyjnie ustawione. Nie wszystko musi wyglądać jak z katalogu. Górska oberża żyje rytmem drogi: ktoś przyjeżdża samochodem, ktoś rowerem, ktoś zatrzymuje się po spacerze, ktoś tylko na kawę, ktoś na pełny obiad. W tle jest ruch na przełęczy, las i świadomość, że za chwilę znowu rusza się dalej.
To właśnie dlatego Auberge du Col du Bonhomme warto opisywać nie tylko jako restaurację, ale jako przystanek podróżny. Jedzenie było ważne, ale równie ważny był kontekst: wysokość, trasa, Wogezy i poczucie, że człowiek jest pomiędzy miejscami.
Jedzenie w Auberge du Col du Bonhomme
Na stole pojawiły się trzy najważniejsze elementy: gęsta zupa, sycące danie w ceramicznym naczyniu i koszyk chleba. Całość była bardzo prosta, ale dobrze oddawała charakter kuchni górskiej. To nie był posiłek lekki ani wyrafinowany. To było jedzenie, które miało nasycić i rozgrzać.
Najbardziej charakterystyczne było danie główne podane w glinianym naczyniu. Widać było plastry ziemniaków, marchew, kawałki mięsa z kością i warzywa. Wszystko wskazuje na danie w stylu baeckeoffe — jednej z klasycznych potraw alzackich — albo bardzo bliską regionalną zapiekankę mięsno-warzywną. To właśnie takie potrawy najlepiej pokazują kuchnię pogranicza: proste składniki, długie gotowanie lub pieczenie, dużo smaku z mięsa, warzyw i sosu.
Warto podejść do takiego jedzenia bez oczekiwania restauracyjnej lekkości. Baeckeoffe i podobne dania nie wyglądają jak elegancko ułożony talerz. Ich logika jest inna: wspólne naczynie, warstwy ziemniaków, mięso, warzywa, sos i długie przygotowanie. Właśnie dlatego takie danie może wydawać się na początku nieoczywiste, ale bardzo dobrze pasuje do Alzacji i Wogezów.
Zupa typu potage — prosta, gęsta i rozgrzewająca
Zupa była gęsta, ciemna i domowa w charakterze. Nie wyglądała efektownie, ale w takim miejscu nie musiała. Najbardziej przypominała francuski potage, czyli prostą, sycącą zupę warzywną, czasem częściowo miksowaną, czasem przygotowaną z warzyw korzeniowych albo roślin strączkowych.

W podróży przez góry taka zupa ma sens. Nie jest ozdobą posiłku, tylko jego początkiem. Jest ciepła, treściwa i dobrze przygotowuje do dalszej jazdy. Właśnie tego oczekuje się od kuchni oberżowej: mniej formy, więcej konkretu.
Nie próbowałbym na siłę wpisywać jej w jedną precyzyjną nazwę regionalną. Wystarczy powiedzieć, że była to zupa typu potage — domowa, gęsta i prosta. Czasem takie określenie jest uczciwsze niż udawanie, że po latach można bezbłędnie rozpoznać każdy składnik z fotografii.
Danie główne: baeckeoffe albo górska zapiekanka w alzackim stylu
Danie główne było dużo bardziej charakterystyczne. Ceramiczne naczynie, ziemniaki, marchew, warzywa i mięso bardzo mocno prowadzą w stronę baeckeoffe. To tradycyjne alzackie danie przygotowywane z ziemniaków, cebuli, warzyw i mięsa, często marynowanego wcześniej w winie, a następnie długo pieczonego w zamkniętym naczyniu.
Nazwa baeckeoffe oznacza dosłownie „piec piekarza”. Tradycja wiąże się z czasami, gdy naczynie z przygotowanym daniem zanoszono do piekarza i korzystano z ciepła pieca po wypieku chleba. To bardzo praktyczna kuchnia: składniki układa się warstwami, zamyka i zostawia, żeby powoli połączyły się w jeden mocny, sycący smak.

To danie może zaskoczyć osoby przyzwyczajone do bardziej klasycznych polskich pieczeni, gulaszy albo zapiekanek. Nie ma chrupiącej skórki ani mocno zredukowanego ciemnego sosu. Jest raczej wilgotne, długo duszone, warstwowe i bardzo treściwe. Smak budują ziemniaki, warzywa, mięso i sos, który powstaje w naczyniu podczas długiego przygotowania.
W kontekście Wogezów i Alzacji to danie było bardzo trafione. Nie było lekkie, ale nie o lekkość tutaj chodziło. Na przełęczy, pośród lasów i górskich dróg, taki obiad jest po prostu logiczny.
Chleb, sos i kuchnia bez ozdobników
Do zupy i dania głównego podano chleb. Zwykły, biały, pokrojony i włożony do koszyka. W restauracji miejskiej można by go prawie nie zauważyć. Tutaj był ważną częścią posiłku. Przy gęstej zupie i daniu z sosem chleb nie jest dodatkiem dekoracyjnym, tylko narzędziem do jedzenia.

Cały obiad miał właśnie taki charakter: bez ozdobników, bez udawania, że górska oberża jest elegancką restauracją degustacyjną. To była kuchnia praktyczna. Ciepła zupa, naczynie z mięsem i ziemniakami, chleb, taras i dalsza droga. W podróży takie posiłki często zostają w pamięci mocniej niż te idealnie dopracowane, bo są związane z konkretnym miejscem i konkretną chwilą.
Obecnie: Relais Vosges Alsace
Miejsce funkcjonuje dziś przede wszystkim pod nazwą Relais Vosges Alsace. To nadal hotel-restauracja na Col du Bonhomme w Plainfaing, na przełęczy między Wogezami a Alzacją. Oficjalne informacje opisują obiekt jako restaurację z kuchnią tradycyjną, regionalną, alzacką i wogezyjską, z salami restauracyjnymi oraz dużym tarasem.
W aktualnych informacjach restauracji pojawiają się między innymi danie dnia, menu rynku, menu dziecięce, karta terroir oraz regionalne specjalności, takie jak choucroute alsacienne i ziemniaki zapiekane z munsterem. To bardzo dobrze pasuje do charakteru miejsca. Nie jest to kuchnia modna i lekka, tylko lokalna, sycąca i związana z górami oraz pograniczem Alzacji i Wogezów.
Przed przyjazdem warto sprawdzić aktualne godziny otwarcia i ewentualnie zadzwonić, zwłaszcza poza sezonem albo jeśli planuje się obiad o konkretnej porze. Restauracje na przełęczach i w małych miejscowościach potrafią działać rytmem sezonu, pogody i lokalnej organizacji, więc lepiej nie zakładać, że karta i godziny będą zawsze identyczne.
Dla kogo warto zatrzymać się na Col du Bonhomme?
Auberge du Col du Bonhomme, czyli obecne Relais Vosges Alsace, ma największy sens jako przystanek w trasie przez Wogezy. To dobre miejsce dla osób jadących między Alzacją a Wogezami, w stronę Lac Blanc, Kaysersberg, Colmar, Gérardmer albo Saint-Dié-des-Vosges. Największą zaletą nie jest sama restauracja jako cel podróży, ale jej położenie.
Warto zatrzymać się tutaj, jeśli chcesz zjeść coś konkretnego, odpocząć od jazdy i poczuć klimat górskiej oberży. Nie warto oczekiwać lekkiej kuchni śródziemnomorskiej ani miejskiej elegancji. To miejsce jest inne: bardziej surowe, bardziej praktyczne i bardziej związane z trasą.
Dla mnie było to ciekawe doświadczenie właśnie dlatego, że nie było idealnie wygładzone. Zupa wyglądała zwyczajnie, danie główne było ciężkie i bardzo regionalne, a całość miała charakter prawdziwego postoju w drodze. W podróży takie miejsca często budują pamięć trasy lepiej niż najpiękniejsze restauracyjne wnętrza.
Co zobaczyć w okolicy?
Col du Bonhomme dobrze włączyć w trasę przez Wogezy. Niedaleko znajduje się Lac Blanc, popularny rejon turystyczny i narciarski, z trasami pieszymi, rowerowymi i widokami na górski krajobraz. W stronę Alzacji można zjechać do Le Bonhomme, Kaysersberg i dalej do Colmar. To pozwala bardzo szybko zmienić scenerię: z górskiej drogi i lasów do kolorowych miasteczek Alzackiego Szlaku Wina.
Jeśli ktoś lubi jazdę samochodem przez góry, sama droga jest dużą częścią atrakcji. Wogezy nie przytłaczają wysokością, ale dają bardzo przyjemny krajobraz: lasy, zakręty, przełęcze, widoki i miejsca, gdzie warto zatrzymać się choćby na kilka minut. Col du Bonhomme jest jednym z takich punktów.
Latem to okolica dobra na piesze wędrówki, rower i objazdową podróż samochodem. Zimą dochodzi kontekst narciarski, zwłaszcza w rejonie Lac Blanc. W chłodniejszej porze roku górska oberża z gorącą zupą i sycącym daniem ma jeszcze więcej sensu.
Informacje praktyczne
Restauracja działa dziś pod nazwą Relais Vosges Alsace. Znajduje się przy Col du Bonhomme w miejscowości Plainfaing, w departamencie Vosges, w regionie Grand Est. To hotel-restauracja położona na przełęczy, z tarasem i kuchnią regionalną. W aktualnych informacjach podawany jest adres: 2 Lieu-dit Col du Bonhomme, 88230 Plainfaing.
Według informacji publikowanych przez obiekt restauracja oferuje kuchnię tradycyjną, danie dnia, menu rynku, kartę terroir i specjalności regionalne. Wśród wymienianych dań pojawiają się choucroute alsacienne oraz ziemniaki zapiekane z munsterem. To dobry kierunek dla osób, które chcą spróbować kuchni bardziej górskiej, alzacko-wogezyjskiej, sycącej i lokalnej.
Przed przyjazdem warto sprawdzić aktualne godziny otwarcia. Na stronie obiektu podawane są godziny 7:30–21:00, z zamknięciem w środę wieczorem i w czwartek, ale w podróży zawsze najlepiej potwierdzić informacje bezpośrednio, szczególnie poza sezonem, w święta albo przy złej pogodzie.
Najlepiej traktować to miejsce jako część trasy przez Wogezy, a nie jako osobny cel wycieczki. Zatrzymać się, zjeść coś ciepłego, popatrzeć na przełęcz i ruszyć dalej. Właśnie w takim rytmie Auberge du Col du Bonhomme ma największy sens.
FAQ
Auberge du Col du Bonhomme znajduje się na przełęczy Col du Bonhomme w Wogezach, w miejscowości Plainfaing, w regionie Grand Est we Francji. Miejsce funkcjonuje dziś przede wszystkim pod nazwą Relais Vosges Alsace.
Tak, szczególnie jeśli jedziesz przez Col du Bonhomme i chcesz zrobić przerwę na regionalny, sycący posiłek. To miejsce najlepiej sprawdza się jako górski przystanek w trasie między Alzacją a Wogezami.
Można spodziewać się kuchni tradycyjnej, regionalnej, alzackiej i wogezyjskiej. Są to dania raczej sycące: zupy, ziemniaki, mięso, choucroute, potrawy z serem munster i dania w stylu kuchni terroir.
Podczas naszej wizyty jedliśmy gęstą zupę typu potage oraz sycące danie w ceramicznym naczyniu, najprawdopodobniej baeckeoffe albo bardzo podobną górską zapiekankę mięsno-warzywną w stylu alzackim.
W okolicy warto połączyć przejazd przez Wogezy z Lac Blanc, Le Bonhomme, Kaysersberg i Colmar. To dobry punkt na trasie między górskim krajobrazem Wogezów a alzackimi miasteczkami Szlaku Win.





